• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Początek przygody z Bonsai
#1
Cześć wszystkim, od jakiegoś czasu mocno kręci mnie temat bonsai i chciałbym spróbować swoich sił. Zastanawiam się tylko, czy lepiej kupić gotowe małe drzewko w markecie, czy próbować hodować coś od zera z nasion albo małej sadzonki. Trochę się boję, że zmarnuję roślinę, bo nie mam jeszcze wielkiego doświadczenia w przycinaniu. Jak wy zaczynaliście swoją przygodę, co doradzacie na sam start?
  Odpowiedz
#2
Na start zdecydowanie odradzam marketówki, bo one często padają po dwóch tygodniach i tylko człowiek się niepotrzebnie zniechęca. Sam na początku popełniłem ten błąd i szybko mi przeszło, dopóki nie podszedłem do tematu bardziej profesjonalnie. Najlepiej kupić po prostu zdrowe, młode rośliny ogrodowe w sprawdzonym sklepie i samemu zacząć je drutować oraz formować od podstaw. Fajną opcją są też tradycyjne nasiona, chociaż tutaj na efekty trzeba oczywiście poczekać znacznie dłużej, ale satysfakcja jest niesamowita. Wrzucam wam namiar, bo ostatnio wpadł mi w ręce fajny ekupon na rośliny ogrodowe i nasiona, więc można zamówić coś taniej na testy. Sam zamówiłem kilka sztuk jałowców i będę kombinował w nadchodzący weekend. Kluczem jest przede wszystkim cierpliwość i regularne podlewanie, bo ziemia w małych doniczkach strasznie szybko wysycha. Próbuj śmiało, bo to genialne hobby, które uczy niesamowitego spokoju po całym dniu w pracy.
  Odpowiedz
#3
(05-29-2026, 10:13 AM)Miral napisał(a): Cześć wszystkim, od jakiegoś czasu mocno kręci mnie temat bonsai i chciałbym spróbować swoich sił. Zastanawiam się tylko, czy lepiej kupić gotowe małe drzewko w markecie, czy próbować hodować coś od zera z nasion albo małej sadzonki. Trochę się boję, że zmarnuję roślinę, bo nie mam jeszcze wielkiego doświadczenia w przycinaniu. Jak wy zaczynaliście swoją przygodę, co doradzacie na sam start?

bry,

forum jest od paru lat w zasadzie martwe, nie wiem nawet czy choć admin w tej chwili tu zagląda (poza mną), już widzę że jakiś troll wkleja Ci reklamy pod pozorem odpowiedzi... na chwilę obecną jeśli chodzi o wiedzę (bo to podstawa, przynajmniej trochę, przed jakimkolwiek zakupem) proponuję poczytać tu archiwalne posty sprzed paru lat, oraz (niestety) fb i grupę b. dla początkujących (większą, bo druga mała podszywa się pod tą samą nazwą). dostęp do wiedzy na żywo jest niestety uzależniony od lokalizacji - jakiekolwiek warsztaty dla początkujących bywają w krakowie, wrocku, wawie i łodzi (sporadycznie). oprócz tego masz do dyspozycji resztę internetu (kupa śmiecia, ciężko odróżnić na początku chłam od prawdziwej wiedzy, a mnóstwo ludzików ma parcie na szkło), i lepiej zweryfikowaną wiedzę książkową (nic się nie zmieniło od lat, płochocki, duży tomlinson, ruger & stahl; wszystkie warte uwagi znajdziesz gdzieś omówione w postach, tu albo na fb)

i teraz: wybór rośliny zależy od tego, jakie masz dla niej warunki uprawy. z góry zaznaczam, że drzewa nie wyewoluowały w jaskiniach i słabo albo wcale rosną w mieszkaniach. da się trzymać jakieś tropikalne (fikus), ale znakomita większość sprzedawanych jako indoor (serissa, karmona, nawet ligustr i wiąz drobnolistny) to zwykłe łgarstwo, albo ledwie wegetują, albo padają przy najmniejszym problemie (najczęściej zimą z braku światła, przesuszenia powietrza, a te z naszej strefy klimatycznej jak wiąz - po góra 3-4 latach z braku spoczynku zimowego). czyli w praktyce to zostają rośliny zewnętrzne. tu wybór jest większy, prawie wszystkie rodzime drzewa i krzaki. często poleca się jałowce, ale iglaki mają jedną wadę: jak mają problem, np. przesuszysz przez jakiś czas za bardzo, to zobaczysz to dopiero za 3 tygodnie, jak zżółknie, a wtedy będzie już 3 tygodnie martwy. czyli: graby, buki, ligustry, bukszpany - ja po prostu chodzę po szkółkach (ale nie sklepach, które mają tylko ofertę handlową, młode rośliny, bo nic nie uprawiają), i szukam takich, które stoją długo, czasami są zmarnowane, ale mają stary pień. pierwszy błąd to kupowanie młodych roślin i przesadzanie do małych doniczek: zanim coś wartego formowania z nich wyrośnie, minął lata. długi temat na pisanie...

kupienie markeciaka ma jedną zaletę: masz mniej-więcej coś na kształt bonsai, z czego można się cieszyć. zadbać, nauczyć się uprawiać, zrobić pierwsze kroki w formowaniu. sadzonka to lata uprawy, zanim do czegoś się nada, poza wstępnym formowaniem pnia. nasiona jeszcze dłużej, a i tak 95% padnie zanim dorosną do rozmiaru, by cokolwiek z nimi zrobić. my na początek kupiliśmy jakieś sadzonki fikusa, i zamówiliśmy kilka markeciaków. potem zacząłem szukać po szkółkach, ale u mnie z tym ciężko, rośliny drogie i większość to sklepy bez własnej produkcji, a w takich coś ciekawego ustrzelić to rzadki przypadek. ale polecam, to najlepsza metoda. a poza tym zaczyna się nie od przycinania, tylko od utrzymania rośliny przy życiu przez piewszych kilka miesięcy, pierwszą zimę: nauka podlewania to podstawa. a w międzyczasie zdobywa się wiedzę

jakby jeszcze coś, to pisz, postaram się w miarę mojej przedszkolnej wiedzy pomóc
jsz
  Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości